Mamarazzi. Fotografowanie dzieci. Poradnik dla mam. Stacy Wasmuth​

mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam

Gdy zaczęłam czytać Mamarazzi, założyłam od razu, że zdecydowanie nie będzie to pochlebna recenzja.

Pierwszy mój zarzut dotyczył już wstępu z podziękowaniami. Autorka wymienia dziesiątki osób, z którymi współpracowała przy pisaniu książki i przygotowywaniu fotografii. Pomyślałam, że tym samym udowadnia, że nie wykonywała ich samodzielnie. Jak więc oczekiwać, że początkująca mama fotograf miałaby zrobić na podstawie tej książki świetne zdjęcia? Później jednak poszłam po rozum do głowy – hej, przecież książki nie tworzy się w pojedynkę! Sorry, mój błąd. Ale tych podziękowań było naprawdę dużo 😉

Do rzeczy.

W Mamarazzi zdjęcia są w większości świetne. Często zupełnie naturalne, zdradzające emocje, pokazujące dzieci takie, jakimi są, czyli właśnie w moim stylu. Zdjęcia pozowane natomiast nie są sztywne. Są najczęściej wesołe, czasem poważne, ale zawsze zawierają pierwiastek dziecięcej naturalności.

Po przeczytaniu pierwszej części książki nie mogłam się jednak oprzeć wrażeniu, że autorka nie bardzo wie, na czym chciałaby się skupić i co zawrzeć w książce poza pięknymi fotografiami.
Znajdziemy tam porady np. na temat ExpoDisc (Really? Czy takie informacje są potrzebne mamom fotografującym swoje pociechy?), jakiej użyć ogniskowej, by otrzymać określony efekt na fotografii, jak zadbać o tło i gdzie szukać najlepszego światła. Pewnych tematów moim zdaniem zabrakło. Mając jednak świadomość, że książka ma swoją objętość i nie może opisywać wszystkich aspektów technicznych, zarys, który został stworzony, jest wystarczający. Przy tej ocenie wzięłam też pod uwagę zaawansowanie techniczne przeciętnego odbiorcy.

Na plus należy zaliczyć autorce to, że radzi odstawić flesze na rzecz światła dziennego, które przecież każda mama ma do dyspozycji. Podpowiada także fotograficzne must have – ujęcia, które koniecznie trzeba mieć w albumie jak malutkie stopy i rączki (ale także pępek, rzęsy, pierwsze uśmiechy i kamienie milowe w rozwoju), o których łatwo zapomnieć, nie zajmując się tematem na co dzień. Zwraca uwagę, jakie ubrania najlepiej się sprawdzą, jakich akcesoriów możemy (lub nie powinniśmy) użyć oraz jak odwrócić uwagę małych modeli od sesji (oczywiście robiąc z siebie durnia).

Znajdziemy tu kilka krótkich wywiadów z fotografami dziecięcymi, co zawsze jest fajnym urozmaiceniem. Nie zdradzają co prawda zbyt wielu tajemnic ze swojej pracy, zawsze jednak warto podglądać (i czytać) profesjonalistów.

Słowem podsumowania, poza wtopami, jak część o edycji zdjęć w megakosztownych programach typu Photoshop, wspomnianym ExpoDiscu czy, o zgrozo, o kalibracji monitora treść książki jest naprawdę przystępna i można powiedzieć wartościowa. Oczywiście przy założeniu, że czytelnikiem jest ten typ mamy, która nie ma bladego pojęcia o podstawach fotografii. Widzę tę publikację jako sympatyczny prezent dla przyszłej mamy (lub świeżo upieczonej), ale absolutnie nie rozpatrywałabym go w kategoriach poradnika do nauki fotografii.

Poniżej kilka losowo wybranych zdjęć zawartości Mamarazzi.

mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam
mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam
mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam
mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam
mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam
mamarazzi fotografowanie dzieci poradnik dla mam