Ślub plenerowy Moniki i Dawida

sesja ślubna plenerowa

Spełniło się moje marzenie! Słuchajcie, czekałam na ślub plenerowy przez cały ostatni rok! No i udało się taki sfotografować. Mało tego – był to przepiękny, naprawdę przepiękny ślub świetnej pary z Wrocławia. Przed ślubem nie miałam pojęcia, że to para zapamiętałych podróżników. Wykorzystali ten motyw podczas dekorowania miejsca ceremonii i wspomnieć należy, że większość dekoracji wykonali samodzielnie.

Spichlerz Galowice – świetne miejsce na kameralny ślub plenerowy

Cała uroczystość odbyła się w boooskim miejscu niedaleko Wrocławia – Spichlerz Galowice to miejsce z bogatą historią i megaklimatem. Słowo daję, gdybym miała wychodzić za mąż ponownie, chciałabym, żeby to był ślub plenerowy w takim miejscu. Leżaki, stoliki ze skrzynek, nawet łóżko pod drzewem! Jedzenie świetne, obsługa supermiła, spokój i cisza zewsząd. Dookoła drewno zamiast wszechobecnego plastiku i betonu – to jest to, co kocham!

Sesja plenerowa na ślubie plenerowym? Oczywiście!

Przyjęcie odbywało się w totalnie luzackim klimacie. Nic nie działo się według wymyślonego harmonogramu – po prostu Para Młoda i ich goście sympatycznie się bawili. Aż zazdrość łapie za wątrobę, prawda? Niewielu z nas może pochwalić się podobnymi wspomnieniami z własnego ślubu.

Po lekkim torcie wybraliśmy się do pobliskiego sadu na krótki plener – coś, co tak uparcie promuję wśród swoich Klientów. Jesteście tego dnia na szczególnym haju, szczęśliwi, zakochani, a przede wszystkim ubrani i piękni. Dlaczego z tego nie skorzystać? Sesje poślubne to moim zdaniem przeżytek (o ile nie odbywają się w jakimś szczególnie pięknym miejscu). Plener w czasie wesela trwa krótko, a zawsze efekt łapie Młodą Parę za serducha!

Cały plener sfotografowałam ukochaną Sigmą 135mm ART – recenzja tego cudeńka już niedługo. Obiektyw kosztował mnie nerkę, ale był wart każdego grosza!

Na jednym ze zdjęć możecie zobaczyć coś niesamowitego – tzw. ring of fire, o którym pisałam w tym poście. Jestem pospolitą sroką i uwielbiam wszelkie bliki, bokeh i inne efekty świetlne, bo dodają fotografiom baśniowości i tego szczególnego efektu miękkości, świetlistości.

Patrząc na tych dwoje, nietrudno zgadnąć, dlaczego fotografia ślubna skradła moje serce. Wasze emocje każdorazowo udzielają mi się tak bardzo, że po powrocie do domu nie mogę zasnąć. A w czasie reportażu moja twarz nieustannie odbija nastrój chwili jak lustro – śmieję się razem z Wami, wzruszam się razem z Wami. Kocham tę robotę, cóż więcej mogę powiedzieć 🙂

fotografia ślubna Wrocław